105,8 FM | 106,7 FM | 90,9 FM Dolny Śląsk
12 czerwca 2021 - sobota | Imieniny: Janiny, Onufrego, Leona
105,8 FM | 106,7 FM | 90,9 FM Dolny Śląsk
12 czerwca 2021 - sobota | Imieniny: Janiny, Onufrego, Leona
12 czerwca 2021 - sobota | Imieniny: Kamila i Szymona | NAJLEPSZE HITY NA DZIEŃ DOBRY

25-05-2020 | 19:05

Zwiadowcy - to służba dla najtwardszych !

Widzieć i być nie widzianym, słyszeć i nie dać się podsłuchać, pozyskiwać jak najwięcej informacji - ćwiczenia zwiadowców 10 BKPanc w Świętoszowie.


zdjęcia : mjr Artur Pinkowski

Być zdanym tylko na siebie i kolegów ze składu pododdziału, wykonać każde nawet najtrudniejsze zadanie to cele, które przyświecały żołnierzom kompanii rozpoznawczej z 10 Brygady Kawalerii Pancernej (10BKPanc) podczas dwudniowego szkolenia taktycznego.

Szkolenie taktyczne realizowane było w okolicach Świętoszowa i na tamtejszym poligonie. Zwiadowcy zdani byli wyłącznie na własne siły i umiejętności zdobyte podczas wcześniejszego szkolenia. Wszelkie marsze i przemieszczenia odbywały się skrycie z pominięciem jakichkolwiek istniejących szlaków komunikacyjnych, w pełnym rynsztunku bojowym, z ekwipunkiem i wyposażeniem umożliwiającym samodzielne działanie.

„Istotą zajęć była praktyczna realizacja różnorodnych zadań taktycznych przez jeden z plutonów kompanii rozpoznawczej 10BKPanc. Zadania zaś wynikały ze zmieniającej się sytuacji na polu walki. Ważnymi elementami zajęć, podlegającym sprawdzeniu, była umiejętność prowadzenia działań rozpoznawczych, przenikanie w czasie rozpoznania przeszkody wodnej, dalej rozpoznanie terenu i ewentualnych ruchów nieprzyjaciela oraz rozpoznanie jednej z miejscowości w celu wykrycia punktów przerzutowych nieprzyjaciela. Zwieńczeniem szkolenia była realizacja zasadzki na prawdopodobny punkt przerzutu wojsk nieprzyjaciela”.- relacjonuje dowódca kompanii 10BKPanc.

Aby urealnić środowisko walki, w którym przyszło działać zwiadowcom, ćwiczących stale nękały elementy dywersyjno – rozpoznawcze przeciwnika, podgrywane przez grupę pozoracji. Tylko dzięki skrytości działania, czyli tego, co jest domeną tego rodzaju wojsk, możliwe było wykonanie w stu procentach otrzymywanych zadań.

Szkolenie rozpoczęło rozpoznanie przeszkody wodnej, którą w tym przypadku była, zimna jeszcze o tej porze roku, rzeka Kwisa oraz umiejętne i skryte jej pokonanie na wojskowych pontonach desantowych. Żołnierze przeprawiali się rzeką Kwisa, a do pokonania mieli odcinek kilkunastokilometrowy. Przeprawę utrudniał niski poziom wody w rzece oraz licznie powalone przez bobry drzewa.

 „Jednym z celów zajęć było wyrównanie poziomu wyszkolenia, zgranie oraz wymiana doświadczeń pomiędzy plutonami w kompani rozpoznawczej. Ponadto, ten dwudniowy trening, pozwolił na sprawdzenie umiejętność stosowania procedur medycznych „MEDEVAC” oraz wezwania ognia artyleryjskiego „CALL FOR FIRE”. Co więcej, sprawdzono umiejętności zwiadowców w wykonywaniu zadań podczas prowadzenia działań rozpoznawczych w ugrupowaniu przeciwnika. Mam tu na myśli, umiejętność obserwacji, stosowania podsłuchu, maskowania, przenikania, przeszukiwania terenu, a finałowym akcentem było wykonanie zasadzki”. - relacjonuje dalej dowódca kompanii.

Jednym z elementów szkolenia było zaplanowanie i przeprowadzenie zasadzki, której podstawowym celem jest likwidacja przeciwnika, zniszczenie sprzętu bojowego, zdobycie ważnych informacji, ważnych dokumentów, schwytanie jeńców lub pozyskanie uzbrojenia i wyposażenia. W tym wypadku zadanie brzmiało „zniszczyć”. Dowódca plutonu przed rozpoczęciem realizacji zasadzki szczegółowo rozpisał zadania poszczególnych żołnierzy i przedstawił jej plan. Ponadto przydzielił każdemu zwiadowcy rolę do wykonania i zadania.

 „Każdy z nas, zwiadowców, musi byś wytrzymały oraz silny fizycznie, dysponować odpowiednią motoryką, być wytrwałym w pokonywaniu przeciwności i trudności. Pamiętajmy, że warunki pogodowe bywają różne, a my działamy przez wiele godzin pod presją zdani tylko na siebie i swoich kolegów” – opisuje dowódca plutonu rozpoznawczego. „Nasze domki nosimy na plecach w plecakach, tam jest wszystko, co niezbędne. Ważne, że nie jesteśmy sami, że możemy liczyć na kolegów, działamy w zespole. Wielu z nas to doświadczeni żołnierze, którzy jedli z niejednego pieca chleb i byli na wielu misjach. Zachęcam młodych ludzi do dołączenia do nas, bo to nie tylko służba, ale i fajna zabawa” – dodaje jeden ze zwiadowców.